Wpisy z tagiem: szkodliwość mammografii

środa, 14 października 2009
Totalitarna cytologia i mammografia

xxx115
link

"Sprawa, która spotkała się z licznymi protestami, zupełnie zlekceważonymi przez rząd. Jeśli zostawimy ją w spokoju, grozi nam, że wejdzie w życie i zaowocuje m.in. znacznym wzrostem zachorowań na raka piersi.

(...) najprostszym wyjściem jest sięgnięcie do kieszeni podatnika. Koszty obowiązkowej cytologii i mammografii już zostały przerzucone na pracodawców. Kontynuacja tego trendu opiera się na bardzo prostej analizie psychologicznej: co zrobi przeciętna Kowalska, kiedy dowie się, że ma raka i prędzej doczeka się kolejnych przerzutów lub śmierci niż sfinansowania kosztów leczenia z państwowej kasy, do której przez całe życie wpłacała pod przymusem lwią część swoich zarobków? Otóż sprzeda ostatnią sukienkę, zastawi ślubną obrączkę i dom, w którym mieszka, byle zdobyć pieniądze na leczenie prywatne. Lobby prywatnych klinik lekarskich będzie władzy za to posunięcie dozgonnie wdzięczne. Zdecydowana większość polskich obywatelek ma co zastawić i sprzedać, zostanie tylko ta mniejszość, która z braku laku będzie pokornie czekać, drogo kosztować skarb państwa i częstokroć umierać. (...)

Szczytem obłudy jest zmuszanie ludzi do badań profilaktycznych przy jednoczesnym braku możliwości natychmiastowego podjęcia leczenia rozpoznanej choroby. Arogancja, cynizm władzy w pełnym rozkwicie. Ustawianie współczesnej polskiej kobiety na pozycji prymitywnej bohaterki dowcipów z serii „przyszła baba do lekarza”, którą trzeba wziąć za łeb i siłą zaciągnąć do ginekologa, żeby Ministerstwo Zdrowia cudzym kosztem mogło sobie poprawić statystyki i zapewnić odpowiednim władzom kontrolę nad kobiecą macicą. Nie udało się z rejestracją ciąż - bach! macie przymusową cytologię i mammografię. Jestem pewna, że wystarczy skrócić czas oczekiwania na leczenie o wyżej podane cztery miesiące, żeby poprawić statystyki bardziej niż dzięki przymusowym badaniom profilaktycznym. No ale za to musiałaby władza zapłacić z kieszeni już raz napełnionej przez nasze podatki, nie ponownie z naszej prywatnej. Dodatkowym aspektem sprawy jest efektywność wykonywanej mammografii oraz skutki uboczne badania. Cytat ze strony: http://www.faceci.com.pl/guzy_piersi.html „ZAGROŻENIA MAMMOGRAFIĄ Kobiety są obecnie zachęcane do poddania się pierwszej mammografii wcześniej niż kiedykolwiek dotąd. Dawniej na prześwietlenie kierowano tylko kobiety w wieku 50 lat i starsze. Teraz kampania skierowana jest do kobiet 40 letnich, a nawet do 25 letnich. Jednak wykrywanie nowotworu przy pomocy mammografii to nie to samo, co ochrona przed nim. Pojawiają się wątpliwości, co do zasadności i wiarygodności mammogramów. Mammogram jest zdjęciem wykonanym przy użyciu promieni rentgenowskich. Z kolei według Amerykańskiego Stowarzyszenia Rakowego, jedyną uznawaną przyczyną nowotworu jest promieniowanie. Kiedy dochodzi do napromieniowania, nie ma żadnej bezpiecznej dawki. Dr Epstein ostrzega-Jest jednoznacznie udowodnione, że pierś, szczególnie u kobiet przed menopauzą, jest bardzo wrażliwa na promieniowanie, z szacowanym ryzykiem (nowotwór) wzrastającym o 1% wraz z każdym radem promieniowania rentgenowskiego. Zwiększa to o 20% ryzyko raka u kobiet, które w latach 70 - tych miały co roku 10 mammografii o przeciętnej dawce 2 radów, a o ponad 40% u kobiet po czterdziestce, które robiły pierwsze mammogramy w latach 60 - tych, niekiedy co roku i niekiedy z jednorazową dawką od 5 do 10 radów. W roku 1995 Lancet doniósł, że odkąd w roku 1983 wprowadzono badania mammograficzne, liczba przypadków raka przewodowego In situ, który stanowi 12% wszystkich przypadków nowotworu piersi, wzrosła o 328%, z czego 200% spowodowane jest stosowaniem mammografii. Od czasu rozpoczęcia szeroko zakrojonych badań mammograficznych u kobiet przed 40 rokiem życia wzrost ten wyniósł ponad 3000%. Dodać należy, iż 5 do 15% przypadków tych badań daje fałszywe wyniki, wiec fałszywe, dodatnie wyniki oznaczają kolejne badania, a w konsekwencji większą dawkę promieniowania. Idąc dalej należy stwierdzić, że mammogramy nie są pewną metodą diagnostyczną i zbyt często prowadzą do zbędnych biopsji piersi - kosztownego, inwazyjnego zabiegu chirurgicznego, który wywołuje silny strach, ból, i uraz psychiczny u kobiet, które nowotworu nie mają. Jak podaje Merck Manual z 1998 roku, na każdy przypadek wykrytego nowotworu piersi, przypada od 5 do 10 kobiet, które niepotrzebnie przechodzą bolesną biopsję piersi. Dlaczego zatem mimo tych wszystkich dowodów ACS zaleca poddawanie się badaniom mammograficznym raz do roku, lub co dwa lata wszystkim kobietom po 40 - stce (a nawet młodszym)? ZRÓBMY MAŁE OBLICZENIE – 100 DOLARÓW ZA MAMMOGRAM U 62 MILIONÓW AMERYKAŃSKICH KOBIET PO CZTERDZIESTCE I 1000 DOLARÓW ZA BIOPSJĘ U 1 DO 2 MILIONÓW KOBIET, DAJE RAZEM PRZEMYSŁ PRZYNOSZĄCY OKOŁO 8 MILIARDÓW DOLARÓW ROCZNIE. Jest jednak lepsza alternatywa - cyfrowa termografia podczerwona, w której nie używa się fizycznego nacisku ani promieniowania jonizującego. Można za jej pomocą wykryć raka piersi całe lata wcześniej niż jest to możliwe za pomocą mammogramów lub badania fizycznego. Mammografia nie może wykryć guza, dopóki nie osiągnie on pewnej wielkości, czyli może wykryć go dopiero po długim rozwoju.”

Według kontroli przeprowadzonej w 2008 roku 51% polskich mammografów działa wadliwie. http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Ponad-polowa-kontrolowanych-mammografow-ma-usterki,wid,10789447,wiadomosc.html

Okresowe badania lekarskie przeprowadzane z racji wykonywanego zawodu mają określić, czy pracownik jest zdolny do wykonywania tegoż zawodu i nic więcej. Zmuszanie kogokolwiek a tym bardziej tylko jednej grupy społecznej, w tym przypadku żeńskiej, pracującej części społeczeństwa do jakichkolwiek badań dodatkowych jest równoznaczne z dyskryminowaniem, z łamaniem wszelkich norm moralnych i prawnych. Stawianie sprawy w ten sposób, że albo zrobisz cytologię i mammografię albo zostaniesz bez pracy, czyli bez środków do życia, to jest bezwzględny, bezprawny, upokarzający szantaż obejmujący najbardziej intymną sferę życia człowieka. Co mają zrobić kobiety, które nie rozpoczęły jeszcze współżycia lub którym usunięto narządy rodne? Czy będą musiały co dwa lata przedstawiać w pracy zaświadczenie, że wykonanie u nich cytologii było niemożliwe, z podaniem przyczyny? Podobna inicjatywa miała już miejsce za czasów PRL-u. Komentowano to wówczas mniej więcej w ten sposób: „Czerwony sztandar znów triumfalnie powiewa nad Sejmem. Duch ukochanego towarzysza Stalina przechadza się po sejmowych korytarzach, nucąc optymistycznie: „Bój to jest nasz ostatni, krwawy skończy się trud, gdy związek nasz bratni ogarnie ludzki ród!” Na razie ogarnął intymne części ciała polskich kobiet, co ogarnie w dalszej kolejności?” Komunie naród zdołał się przeciwstawić, „demokratycznej” władzy już nie da rady? (...)"

statystyka